|
Już kilka miesięcy po oficjalnym ogłoszeniu wynalazku dagerotypii, paryski
wytwórca kamer Noel Maria Paymal Lerebours zatrudnił dagerotypistów w celu
pozyskania zdjęć z Włoch, Grecji, północnej Afryki, Egiptu, Szwecji, Anglii i innych
miejsc. Zdjęcia te posłużyły mu do wydania w technice akwatinty plansz
pt. „Wycieczki dagerowskie”. Nazwisko Lereboursa jest powszechnie przywoływane
jako prekursora powielania dagerotypów metodą graficzną o charakterze
krajoznawczym. Warto w tym miejscu jednakowoż przypomnieć, że do pierwszych
wydawców krajobrazów (miejskich) należy zaliczyć Maurycego Scholtza,
który w tym samym roku co wyżej wymieniony (1840) wydał tekę widoków Warszawy
wykonanych w technice litografii na podstawie wykonanych przez siebie
dagerotypów. Kilkanaście lat później fotografowie – podróżnicy, wyruszyli z wielkoformatowymi kamerami i skomplikowaną technologią mokrego kolodionu na fotograficzny podbój amerykańskiego Zachodu. W wyniku tych eskapad powstały monumentalne wręcz fotografie dzikiej i potężnej przyrody, które przyczyniły się do powstania pierwszych na świecie parków narodowych. Wynalazek poręcznego i szybkiego aparatu małoobrazkowego pomógł wspaniałemu „fotografowi drogi” Robertowi Frankowi stworzyć swoisty fotograficzny esej opublikowany w albumie „The Americans”. Śladami Franka wyruszył w latach 70. Stephen Shore, a owocem tej podróży stały się dwie kultowe dziś fotograficzne książki: „American Surfaces” i „Uncommon Places”. I tak to nasze fascynacje tematem „Fotografia i podróżowanie” skłoniły nas do zredagowania niniejszego numeru „Camer@obscura” . Zbigniew Tomaszczuk |